Aero2: bezpłatny dostęp do internetu – test działania w Koszalinie

Pierwszy raz o Aero2 i udostępnianym przezeń darmowym internecie przeczytałem pod koniec czerwca br. Brak informacji, niepewność, powolne docieranie się interesów tej firmy, potencjalnych użytkowników oraz arbitra jakim był (i jest) UKE. 1 września pojawił się nowy, lepszy regulamin, a za nim otworzył się worek z zamówieniami usługi, na którą i ja się skusiłem. Wysłałem zgłoszenie, przez miesiąc oczekiwałem w niepewności, aż wreszcie otrzymałem upragnioną kartę SIM. Tak, jak obiecałem w poprzednim wpisie zajmę się tutaj działaniem Aero2 w Koszalinie.

Zrzut ekranu ze strony mapa.btsearch.pl

Ale ossochozi?

Był przetarg na łakomą częstotliwość komercyjną, do której UKE w specyfikacji dołączyło konieczność realizowania przez zwycięzcę towarzyszącej usługi darmowej sieci. Taki ma działać przez trzy lata, pierwszy rok to symetryczne 256kbit, kolejne dwa to prędkość dwa razy wyższa. Dodatkowo połączenie jest zrywane co godzinę, ale można je nawiązać od razu na nowo, także w sposób zautomatyzowany. Wszystko to za 20zł kaucji, 7 zł za przesyłkę karty poleconym, koszt znaczka, koperty i skserowania paru świastków. Odpowiedzi na najczęstsze pytania znajdziecie pod TYM adresem.

Metodologia

Badanie jakości sieci Aero2 na terenie Koszalina przeprowadziłem przy użyciu netbooka Acer Aspire One 722 (C-60, 4GB RAM, Windows 7 Home Premium SP1 PL 64 bit), do którego podłączyłem rekomendowany [„kategorii 10, obsługujący transmisję danych w technologii HSPA+ w paśmie 900 MHz (pasmo 8„] modem 3G, a mianowicie Sierra Wireless Aircard USB 307 w standardzie.

Żeby uzyskać możliwie miarodajne wyniki objechałem miasto w krótkim odstępie czasu, zważajac na to by siedzieć przy oknie i często zapisywać bieżące wyniki – inne są na wolnym powietrzu (najlepsze), inne w aucie, inne w zamkniętym pomieszczeniu (najgorsze).

Zasięg teoretyczny

Zrzut ekranu ze strony http://www.cyfrowypolsat.pl/oferta/internet/mapa-zasiegu.cp pokazujący zasięg bezpłatnego internetu

Do optymalnej pracy oba (modem i BTS) urządzenia powinny się „widzieć” (brak przeszkód terenowych pochłaniających fale) i być możliwie blisko. Radiowo-Telewizyjny Ośrodek Nadawczy „Góra Chełmska” na którym „zawieszone” jest jedyne w Koszalinie Aero2 stoi na 105 m n.p.m., do tego maszt ma 95 m, przy średniej 32 m n.p.m. dla miasta daje to ponad 100 metrów różnicy i teoretycznie większy obszar pokrycia.

Zasięg praktyczny

Uzyskane wyniki pochodzą z dostarczonego z modemem programu Sierra Wireless Watcher. Kolejno podane wartości to odpowiednio: zasięg, jakość sygnału (im wyższa liczba tym gorzej) i ewentualnie realny transfer (pod tym względem ledwo parę wyników, stanowczo za mało).

Wnioski

  1. Zasięg i jakość sygnału choć są potencjalnie znaczące, to nie przekładają się bezpośrednio na transfer. Te pierwsze przy Szpitalu Wojewódzkim były słabe, a przy leżącej nieopodal zajezdni autobusowej bardzo dobre, a mimo to uzyskane realne prędkości pobierania były porównywalne,
  2. co nie dziwi, najlepszy sygnał jest w okolicy hali widowiskowo-sportowej na Śniadeckich (jej historyczne zdjęcia z początków budowy są TUTAJ),
  3. nigdzie nie udało mi się uzyskać obiecywanych 256kbitów,
  4. na linii ratusz-Lechicka i dalej wskaźniki są słabsze niż w reszcie miasta,
  5. w podmiejskich wioskach leżących ponad 10 km od nadajnika na Chełmskiej z drobnymi wyjątkami połączeninie da się zrealizować bez użycia anteny zewnętrznej.

4 komentarzy

Filed under W sieci sieci

Koszalin: najtańszy, bo bezpłatny internet. Sieć bezprzewodowa za darmo. Test hotspotów WiFi

Nie wyobrażam sobie bez niego życia. Sprawił, że jest ono komfortowe jak nigdy dotąd. Gdy jestem pozbawiony doń dostępu odczuwam specyficzne napięcie. Niedawno korzystałem z niego w tzw. kawiarenkach, później po kablu zawitał w moim domu. Teraz dosłownie i w przenośni internet jest niemal wszędzie.

Fot. Steve Rhode, flickr.com, opublikowano na licencji CC BY-NC-ND 2.0

Z czym to się je

Wystarczy zwykły, nawet paroletni telefon, nie mówiąc o współczesnych smartfonach. Może to być również laptop, choćby typu zdobywającego popularność netbooka. Tablet będzie niezgorszy, tak jak i każde inne urządzenie wyposażone w kartę WiFi. Jedyne co pozostaje, aby połączyć się z internetem, to znalezienie punktu dostępowego. Takim są domowe routery obsługujące technologię bezprzewodową, czy (pół)profesjonalne nadajniki w przestrzeni publicznej. Dostęp do połączeń z tymi pierwszymi może być i często jest zabezpieczany poprzez WEP/WPA/WPA2, które to można złamać i tą drogą uzyskać dostęp do darmowego internetu, jest to jednak działalność nielegalna i nie będziemy się nią w tym miejscu zajmować.

Sieć miejskich powiązań

Swoje usługi w zakresie bezpłatnego internetu oferują zarówno podmioty publiczne, jak i prywatne, różne są ich tylko motywacje. Parę lat liczy sobie obecnie realizowany projekt „Inteligentny Koszalin”, w ramach którego powstaje monitoring miejski i sieć teleinformatyczna, do której niejako przy okazji podłączono system hotspotów. Punktów dostępu ma być 65. Według Urzędu Miejskiego obecnie działają

  1. Urząd Miejski, ul. Rynek Staromiejski
  2. Szkoła Podstawowa nr 17, ul. Wańkowicza
  3. Gimnazjum nr 7, ul. Wańkowicza
  4. Gimnazjum nr 6, ul. Dąbka
  5. Zespół Szkół nr 7, ul. Orląt Lwowskich
Do końca 2011 roku mają zaś działać kolejne lokalizacje
  1. Przedszkole nr 23, ul. Limanowskiego
  2. Koszalińska Biblioteka Publiczna, pl. Polonii
  3. Zespół Szkół nr 3, ul. Podgórna
  4. Szkoła Podstawowa nr 4, ul. Podgórna
  5. Zarząd Obiektów Sportowych – Gwardia, ul. Sportowa
  6. Szkoła Podstawowa nr 6, ul. Gnieźnieńska
  7. Politechnika Koszalińska, ul. Śniadeckich
  8. Politechnika Koszalińska, ul. Kwiatkowskiego
  9. Politechnika Koszalińska, ul. Partyzantów
Należy dodać, że na pierwszej liście brakuje punktu działającego w Centrum Kultury 105, zaś wykaz drugi objął miejsca w których od dawna darmowy internet funcjonuje (KBP czy budynki Politechniki na Śniadeckich i Kwiatkowskiego).

Podział połączeń z siecią wg kontynentów: Asia Pacific - Red, Europe/Middle East/Central Asia/Africa - Green, North America - Blue, Latin American and Caribbean - Yellow, RFC1918 IP Addresses - Cyan, Unknown - White Fot. http://www.opte.org/maps/, na licencji CC BY-NC-SA 1.0

Ograniczenia

Zasięg teoretycznie może sięgać nawet do 0,5 km, praktyka pokazuje, że to odległość o połowę mniejsza. Na drodze sygnałowi stają budynki, których fala nie przenika. Przy próbie połączenia, aby połączyć się z upragnionym netem musimy zaakceptować regulamin usługi. Dowiadujemy się, że ta świadczona jest w technologii WiFi (802.11a/b/g), ruch w sieci jest na bieżąco monitorowany i archiwizowany, dostęp jest nieszyfrowany, a za piracenie lub ściąganie porno możemy zostać odcięci. Również czas połączenia jest limitowany – połączenie może trwać maksymalnie 3 godziny, po którym to okresie przez kolejnych 8 godzin nie możemy się połączyć (chyba, że umiemy zmienić adres MAC karty).

Kawiarenka w kawiarence i nie tylko

Z internetu skorzystamy przy okazji posiłku. Taką możliwość daje otwarty niedawno McDrive czy funkcjonująca od roku Pauza na ul. Kaszubskiej. Również w centrum handlowym Atrium (dawniej: Forum), a konkretnie w części, gdzie działają fastfoodowe placówki gastronomiczne.

Także prywatny ISP „Studio Behemot” udostępnia za darmo część swojego łącza, jako reklamę swojej usługi komercyjnej.

Zasięg circa 100m od nadajnika. Fot. maps.google.com

Lista jest pewnie niepełna, są doniesienia o innych placówkach oferujących wliczony w rachunek darmowy WLAN, są one jednak niesprawdzone. Jeśli znacie pewne miejsca, to dajcie znać w komentarzu do tego posta.

Test

Pod koniec września br. korzystając z końcówki letniej pogody zapewniające dobre warunki atmosferyczne sprawdziłem jak koszalińskie hotspoty sprawdzają się w praktyce. Jedyną metodologią jaką zastosowałem było pobranie pliku z obrazem ISO Linuksa Mint 11 64bit w wersji Miętowy Remix. I tak realne transfery jakie uzyskałem w godzinach okołopopołudniowych kształtują się w kolejności od najszybszego następująco:

  • Burger King (w: Atrium) – 130 kB/s (1Mb),
  • Pizza Hut (w: Atrium) – 128 kB/s,
  • CK105 – 100kB/s,
  • KBP – dostęp w czytelni, łącze podzielone na kilkadziesiąt komputerów, z czego kilkanaście w formie stacjonarnej jest udostępnianych czytelnikom; transfer zacząl się w wysokiego „C” tj. 256 kB/s i sukcesywnie z upływem czasu zwalnia. Pobrałem 40MB, transfer obecnie wynosi 66 kB/s i ciągle spada,
  • Rynek Staromiejski – 60kB/s,
  • 20 metrów od głównego wejścia SP17 – 10kB/s,
  • lokalizacja jak wyżej, usługa Studia Behemot – trzeba korzystać z przeglądarkowego parasystemu operacyjnego, http jest realizowane przez proxy, jedna strona wczytuje się ponad minutę, a z testowym plikiem, który ściągam, żeby zbadać transfer nawet nie udało mi się połączyć; transfer w teorii to podbno 2000kbps,
  • gim. nr 6 – sieć widoczna, ale nie dało się z nią połączyć,
  • McDrive – problemy z połączeniem: na zewnątrz budynku widoczna, ale niedostępna sieć, wewnątrz brak neta,
  • McDonald’s (w: Atrium) – połączenie rzekomo uzyskane z ograniczonym dostępem; pojawia się komunikat „Trwa identyfikowanie…”; internet nie działa,
  • KFC – pojawia się błąd: „System Windows nie mógł nawiązać połączenia”,
  • Asia Express i Greenway (w: Atrium) zahasłowane – dostęp niemożliwy.
W następnym wpisie będę kontynuował temat. Wtedy też opiszę jak w Koszalinie sprawuje się darmowy internet od Aero2, o którym już teraz możecie poczytać na poświęconym mu blogu.

5 komentarzy

Filed under W sieci sieci

Reklama dźwignią handlu ;) [FOTO]

Niepozorny warzywniak

przy ul. Wańkowicza podejmuje rzuconą przez sieciowe sklepy rękawicę i rusza do walki o klienta. Na pierwszy ogień idzie wdrożenie reklamy, która z racji jej zauważenia zasługuje na określenie jej już częściowo skuteczną. A skoro komunikat został zauważony, ba! jest zwielokrotniony i rozpowszechniany, to należy uznać, iż promocja odniosła skutek.

Budka, jakich w Koszalinie wiele

stoi naprzeciwko SP nr 17 w samym centrum ludnego osiedla z wielkiej płyty. To co stanowi o jej sile, to dowcip jej właściciela/wynajmującego. Właśnie poczuciem humoru ten sklep warzywny zaskarbił sobie moją, jak przypuszczam nie tylko, sympatię. Otóż ten uruchomiony przed zaledwie dwoma miesiącami lokal „ozdobiony” jest tabliczkami, na których widnieją napisane markerem cokolwiek śmieszne przekazy reklamowe zachęcające przechodzącego nieopodal potencjalnego klienta do zrobienia zakupów. Podobnież za zrobienie warzywniaka inkasowana jest opłata w wysokości 50zł za sztukę, ale mnie w drodze wyjątku przypadł gratis😉

"Nie masz krowy?! Nie martw się. Tu kupisz mleko, śmietanę, nabiał. Zapraszam!!!"

"Żurek - najlepszy na świecie kupicie w moim supermarkecie!!! Naturalny zakwas na mące żytniej w szklanej butelce!!", "Smak domowej kapusty mojej mamy! Tak!! Tylko tu kupisz najlepszą kiszoną kapustę w całym mieście!!! Niezapomniany smak bigosów i kapuśniaków. Zapraszam!!!"

16 komentarzy

Filed under Reklama

Świecka tradycja niedzielnej giełdy

Pretekstem do poczynienia tego wpisu jest informacja prasowa koszalińskiego ZOSu sprzed paru dni. Przywołajmy zatem jej treść:

Zarząd Obiektów Sportowych uruchamia radiowęzeł podczas niedzielnej giełdy na terenach podożynkowych. Decyzja o uruchomieniu radiowęzła ma służyć przede wszystkim poprawie bezpieczeństwa osób robiących zakupy. Niedzielną giełdę w Koszalinie odwiedza co tydzień ok. 10 tys. mieszkańców miasta i okolic, swoje stoiska rozkłada ok. 700 sprzedawców. W razie niebezpieczeństwa radiowęzeł umożliwi sprawne i szybkie nadanie komunikatów. Będzie on służył kupującym także w innych sytuacjach: jeśli na przykład zgubi się dziecko, każdy może przyjść i nadać bezpłatne ogłoszenie.  Radiowęzeł będzie także na siebie zarabiał, emitując płatne reklamy, które usłyszy kilka tysięcy bywalców giełdy. Biuro radiowęzła mieści się w baraku obok komisu meblowego.

Jednym PRowym tekstem podjęto moim zdaniem parę ciekawych tematów.

  • Pierwszym jest giełda. Jej obrazy w mojej głowie, z czasów sprzed parunastu lat i obecnie, różnią się diametralnie. Ona sama w festynowo-jarmarczno-kiczowatości specjalnie się nie zmieniła, ale otaczająca ją rzeczywistość i owszem. Kiedyś miejsce to było na swój sposób magiczne. Tymczasem dzisiaj to miejsce gdzie oferuje się towary jawnie kradzione czy śmieci, których nie chciałbym za darmo. Sprzedawcy mają i meble i odzież  i samochody i mydło i powidło. Całość spowita mieszanką smrodku grillowanego od godzin mięsa, podrabianych perfum oraz specyficznym zapachem tłumu, który nie bacząc na pogodę, czy śnie, czy słota, czy letnia spiekota, co niedzielę tłumnie zjawia się na zabłoconej giełdzie.
  • Drugim jest sam radiowęzeł. Niegdyś wynalazek bardzo popularny, montowany w szkołach (dzisiaj przeżywa swoją drugą młodość), zakładach pracy, ale i na targowiskach (Połczyńska, Manhattan i właśnie giełda). Na tych ostatnich był dla mnie zagadką. Stoją te słupy, połączone w sieć kablami, na których końcach są zardzewiałe szczekaczki.
    Pytanie – jaki jest główny powód reaktywacji radiowęzła? Czy aby na pewno tak szlachetny, jak pomoc przy odnajdywaniu masowo się tamże gubiących dzieci? Czytamy, że radiowęzeł będzie na siebie zarabiał – skoro tak, to dlaczego reaktywacji nie przeprowadzono wcześniej? Przecież panujące tam warunki tj. ilość wystawców, czy strumień potencjalnych klientów, się specjalnie nie zmienia. W ogóle kwestia wyrwanych z zasad rynku spółek miejskich i prowadzenia przez nie działalności zarobkowej jest według mnie wątpliwa.

Wiadomym jest, że obecna lokalizacja giełdy, tak czy siak, ze względu na plan zagospodarowania przestrzennego, będzie się musiała zmienić. Skoro tak, to dlaczego odkładać nieuniknione na później, ściągając co roku około miliona złotych, z których część jest i tak marnotrawiona na prowizoryczną naprawę nawierzchni? Jaki to problem przenieść giełdę w docelowe, już z cywilizowanymi warunkami, miejsce?

1 komentarz

Filed under Dyskusyjne, Reklama

Koszalin stolicą Jomswikingów?

Przeglądając książeczkę „Koszalin moja mała ojczyzna – zarys dziejów miasta” Eugeniusza Buczaka, natknąłem się na informację, o której mało kto wie. Jako, że jest ona bardzo ciekawa, postanowiłem podzielić się nią z Wami (cytat za publikacją jak wyżej).

Wikingowie wywodzili się z ludów norweskich, duńskich i szwedzkich. Natomiast Jomswikingowie składali się głównie z ludów słowiańskich zamieszkałych na południowym brzegu Bałtyku. Najprawdopodobniej ich siedziba znajdowała się gdzieś koło Koszalina. I to nie jest bajka, trudno bowiem nie wierzyć kronikarzowi koszalińskiemu Hakenowi, tak rzeczowemu w opisach wydarzeń historycznych poczynając od średniowiecza. Tym bardziej, że wiele jego opisów potwierdziło się w rzeczywistości. Otóż pisze on w swojej kronice historycznej powstałej w XVIII w., a fakt ten potwierdza inny znany historyk koszaliński Fryderyk Schulz, który żył w okresie międzywojennym, że u podnóża Góry Chełmskiej, z jej zachodniej strony znajdował się gród zwany Gardenhal. Haken gród ten wręcz utożsamia z jomswikingowską twierdzą zwaną Steestadt, którą szeroko opiewali poeci skandynawscy, pisząc, że jest potężna i bogata. Ów Steestadt jazywano też Jomsborg – twierdza Jomsów czyli Jomswikingów.

Szukając etymologii owego grodu Gardenhal Fr. Schulz pisze, że bezspornie wywodzi się ona ze słowiańskiego „gard”, „gord” rosyjskie „gorod”. Natomiast słowo „hal”, „hol” pochodzi od nazwy pobliskiej góry „Golin”, jak nazywali ją tutejsi Słowianie. Oznacza to, że ów Gardenhal/Gardenhol leżał przy górze Golin. Tego typu nazewnictwo nie jest wyjątkowe, ponieważ wieś Gorzebądź, czyli bądź przy górze, potwierdza regułę. W tym przypadku twórcy nazwy przypisali gród do góry, co oznacza gród przy górze, to jest Golinie, Cholinie.

Rewelacją okazał się fakt potwierdzający, że ślady owego Gardenhol/Seestadt/Jomsburga przetrwały jeszcze do połowy XIX w. Otóż ślad taki znajduje się na mapie niemieckiej z 1846r., na której zaznaczono gdzie ów gród się znajdował. Leżał on na wzniesieniu tuż obok Jamna, nad rzeką wówczas Raduszką a obecnie Dzierżęcinką, około 3-4 od Koszalina. Na mapie miejsce to oznaczono napisem „schloss jamunder”, czyli zamek jamneński. Być właśnie może, że ów zamek to miejsce, gdzie znajdowała się siedziba Jomswikingów słowiańskich.

I nie sposób nie wspomnieć o najbardziej znanym Wikingu – Trygwasenie. Otóż jego nazwisko dziwnie swojsko Brzmi – Try+gwa+sen. Oznacza to, że ów Wiking był synem Trygwa jako, że w Skandynawii dodatek „son/sen” dodawano do imienia ojca. W ten sposób Trygwa został Trygwasonem. Czyżby zatem wódz Wikingów był synem Trygwa, to jest słowiańskiego bożka Tryglawa (Trzygłowy), którego z pewnością czczono na wybrzeżu środkowym? Potwierdza to słowo Try, które występuje w obu wyrazach oraz końcówka imienia Trygwasona – gwa (głowa). Podobieństwo w obu przypadkach jest tak duże, że trudno jest je pominąć tym bardziej, że jak przekazują pieśni skaldów, Trygwason przebywał spory czas w Jomsborgu i razem z Jomswikingami walczył na Bałtyku przeciw rodzącej się Hanzie. Jego słowiańskie nazwisko winno rzmieć Tryg(ło)wason.

Sądzić należy, że dalsze poszukiwania i badania historyków wyjaśnią tą zagadkę ostatecznie.

Więcej na ten temat poczytasz na stronie internetowej „Wilczego Kręgu”.

6 komentarzy

Filed under Budująca historia

Secesyjne drzwi Koszalina [FOTO]

Czas nieuchronnie przemija, a wraz z nim pamięć o przeszłości. Historia jest procesem ciągłym, nie ma ani początku, ani końca. Koszalin to jedno określone miejsce na ziemi, zmieniali się tylko jego gospodarze, ostatnio w 1945r. Niemym świadkiem wydarzeń jest architektura, wraz z jej zabytkowymi kamienicami, z których jedne zostały wyburzone, inne nieudolnie poprawione, kolejne zaś gustownie odrestaurowane. Ilu z nas zwraca uwagę na kunszt drzwi?

Początek XX w. obfitował w modernistyczne drzwi. Dwuskrzydłowe, wykonane z malowanego w naturalnym kolorze, czy też odcieniach orzechu i mahoniu drewna sosny, z żelaznymi kalamkami, z przeszklonym naświetlem wypełnionym szkłem barwnym, opatrzone wzorami liści, kwiatów czy owoców, nierzadko wyróżnione portalem. Minęło ledwie 100 lat, a o tym, jaki jest ich obecny stan każdy może się przekonać uważnie spacerując ulicami miasta. Część z nich jest zdewastowana, część nieudolnie odrestaurowana, część zaś wymieniona na podróbki z PCV(fuj). Ocalmy nieliczne pozostałości przeszłości Koszalina od zapomnienia. Poniższy zbiór fotografii nie wyczerpuje tematu, jedynie uzmysławia jego istnienie. Więcej informacji i zdjęć, drogi Czytelniku, znajdziesz w galerii Miłośników Starego Koszalina oraz w książce „Secesyjne drzwi w Koszalinie” Dionizego Rypniewskiego, dostępną w KBP.

Drzwi przy ul. Dzieci Wrzesińskich 17 w Koszalinie

Drzwi przy ul. Dzieci Wrzesińskich 28 w Koszalinie

Drzwi przy ul. Dzieci Wrzesińskich 28 w Koszalinie

Drzwi przy ul. Dzieci Wrzesińskich 30 w Koszalinie

Drzwi przy ul. Dzieci Wrzesińskich 32 w Koszalinie

Drzwi przy ul. Drzymały 15 w Koszalinie

Drzwi przy ul. Zwycięstwa 172 w Koszalinie

Drzwi przy ul. Zwycięstwa 174 w Koszalinie

Drzwi przy ul. Zwycięstwa 178 w Koszalinie

Drzwi przy ul. Zwycięstwa 180 w Koszalinie

Drzwi przy ul. Hołdu Pruskiego 10 w Koszalinie

Drzwi przy ul. Młyńskiej 65 w Koszalinie

Drzwi przy ul. Młyńskiej 63 w Koszalinie

Drzwi przy ul. Młyńskiej 62 w Koszalinie

Drzwi przy ul. Młyńskiej 58 w Koszalinie

5 komentarzy

Filed under Audiofotowideo, Budująca historia

Rodzinna Politechnika Koszalińska

Nasza uczelnia ma zadziwiającą zdolność do łączenia ludzi powiązanych koneksjami rodzinnymi zależnością służbową.  W pierwszym odcinku serialu pod nazwą „Nepotyzm?” wystąpili Panowie Kukiełka&Kukiełka, który to temat podjęło również „Miasto”. Teraz będzie o Państwie Krzyżyńska&Krzyżyński.

Jego Magnificencja Rektor Politechniki Koszalińskiej prof. dr hab. inż.  Tomasz  Maciej  Krzyżyński pełni swoją funkcję już czwarty rok (druga kadencja), na naszej uczelni pracuje od 1997r. Pani mgr Beata Krzyżyńska jest natomiast doktorantką piszącą pracę naukową  na temat „systemu oceny zgodności”, o który, wraz z Panem Krzyżyńskim, zdążyła już napisać książkę.

Dlaczego o tym piszę? Normalnie nic by mi było do tego, rzecz w tym, że Państwo Krzyżyńscy są małżeństwem, co może rzutować na ich relacje w pracy. Oczywiście tak być nie musi, ale już same wątpliwości wydają się być powodem, dla którego taka sytuacja nie powinna mieć miejsca. Otóż Pani Krzyżyńska pełni stanowisko w Centrum Transferu Wiedzy w Parku Naukowo-Technologicznym – kto ją na nie mianował,w jakiej formule i czy to był otwarty konkurs? A ten doktorat, to przypadkiem nie na Politechnice Koszalińskiej? Kto będzie promotorem/recenzentami, czy rektor ma na to wpływ? Zainteresowana odpowiada:

Nie zamierzam Panu odpowiadać na żadne pytania drogą mailową, jeśli ma Pan na tyle odwagi cywilnej to proszę pofatygować się osobiście. Co do insynuacji nepotyzmu, to dla Pana informacji i dla innych myślących podobnie jak Pan, informuję, że w Politechnice Koszalińskie pracuję od roku 1984, właśnie minęło 25 lat. Na gruncie zawodowym, wszystko co osiągnęłam zawdzięczam sobie i swojej postawie w pracy. Wszelkie rozpowszechniane na mój temat plotki i pomówienia są jak przypuszczam efektem niezrozumiałej dla mnie zazdrości. Odcinam się od nich grubą kreską, ponieważ nie mają nic wspólnego ze stanem faktycznym. W związku z powyższym  nie życzę sobie podobnych osobistych wycieczek w moim kierunku i szargania mojego dobrego imienia.

Dość emocjonalna reakcja nie odnosząca się do istoty sprawy. Nikt nie umniejsza niczyjej wiedzy, dorobku czy zasług, nikt też nie rozpowszechnia plotek czy insynuacji. Mówimy o uczelni publicznej i publiczną przecież sferę etyki zawodowej, która jest na Politechnice Koszalińskiej wykładana (sic!). Pytam nie dlatego, że mam takie widzimisię, czy pragnienie budzenia kontrowersji. Prawo zabrania podległości służbowej małżonków. Każdy powinien to rozumieć, uczeni przede wszystkim.

prof. dr hab. inż.  Tomasz  Maciej  Krzyżyński

6 komentarzy

Filed under Dyskusyjne, Społeczeństwo/ludzie