Pomnik koszalińskiej WOŚP

Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy to nie tylko zbieranie pieniędzy, to przede wszystkim jednoczenie Polaków. Co roku są puszki, wolontariusze, fajerwerki i licytacje. Z tych ostatnich jeden przedmiot się wyróżnia, stanowiąc świadectwo aktywnego uczestnictwa Koszalina w WOŚP.

Jest to samolot szkolno-treningowy, który stoi przy wjeździe DK6 od strony Szczecina.

Nabyta przez "Tęczę" Iskra stoi przy ul. Szczecińskiej

Podróżujący z dziećmi często się tutaj zatrzymują, robiąc sobie przy okazji zdjęcia na tle eksponatu.

Samolot w całej okazałości

Drugi przedmiot również ma charakter militarny, także został nabyty przez lokalną firmę i też leży przy drodze krajowej. Raczej wątpliwe, żeby pochodził z aukcji WOŚP, ale jest marketingowym bratem bliźniakiem Iskry, stąd wypada go tutaj umieścić.

Przed siedzibą "Jasia" przy Krakusa i Wandy/Poprzecznej stoi transporter opancerzony

Kiedyś podobno Jaś udostępniał zainteresowanym tego SKOTa do wycieczek okolicoznawczych, ale to było tak dawno, że aż nieprawda 😉

Na pojeździe nie ma niestety żadnej informacji o WOŚPie

4 komentarze

Filed under Na czterech kołach, Reklama

Żurawie na budowie koszalińskiej hali [FOTO]

Żurawie, rzecz jasna, mechaniczne, gatunek dźwigowy. Chociaż na żywego ptaka też znajdzie się tutaj miejsce 🙂 Niech będzie koszalineo-blogową świecką tradycją (zobacz jej pierwszą odsłonę), że postępy prac przy realizacji tej jednej z ważniejszych inwestycji będę realizował w formie eksperymentalnej (doświadczalnej?) fotografii. Twierdzącym, że w ten sposób ukrywam niedostatatek możliwości sprzętowych oraz moich własnych, mówię… „macie rację” ;]

Wpis jest pokłosiem obietnicy, jaką tydzień temu złożyłem w moim mikroblogu (kliknij TUTAJ, aby go zaprenumerować) przy okazji zaprezentowania fotografii HDR autorstwa Wytola, traktującej na temat budowy koszalińskiej hali właśnie.

Do zobaczenia

W przerwie od ślizgania się po bajorze, chłopiec stanął do portretu, w tle pani będąca z psem na przechadzce, a w oddali zupełnej nadajnik RTV i wieża na Chełmskiej. Mnie zdjęcie bardzo się podoba, toteż niepotrzebnie nie "psułem" go efektami graficznymi.

Jak budowa, to i błoto. Wbrew temu fotka jest tak czysta, jak przyjemność, którą odczuwałem przy jej robieniu 😉

Nawet się nie obejrzymy, jak ten obrazek będzie miłym świadectwem czasów dla przyszłych pokoleń. Sepia kojarzy się z przeszłością, więc i my możemy się wybrać w małą wycieczkę w czasie 😉

Najwyższe zdjęcie jakie udało się ustrzelić, razem z mewą przy okazji. Poczynione nie z motolotni czy innego szybowca, a z 10. piętra stojącego nieopodal wieżowca

3 komentarze

Filed under Audiofotowideo

Spam i antyspam – pozbyć się niechcianej korespondencji

Problem do niedawna znany wyłącznie w rzeczywistości wirtualnej, zaczyna się stawać dokuczliwy w realnym życiu. Już rok temu, w tonie dość emocjonalnym i mało konstruktywnym, zdążyłem się o tym wypowiedzieć. Teraz czas na poradnik pt. „Stop drukom bezadresowym”.

Upragnione panaceum na papierowy spam od Tesco, Biedronki, Lidla, Netto, Sano...

... i Tesco, Lidl, Biedronka, Netto itp. przestają do nas pisać

Scenariusz jest ten sam

Jestem pewien, że wielu z Was się  odnajdzie w poniższych słowach:

W trosce o właściwą korespondencję zmuszon jestem przejrzeć dokładnie z dwóch stron każdy świstek, bo a nóż widelec zaplątał się tam jakiś rachunek. Że tak niestety działać należy umocniłem się w przekonaniu, kiedy to między zniczami a margaryną z Netto znalazłem awizo – nie takie tradycyjne, ręcznie wypisywane, tylko 6 cm2 świstek z komputera.

Bardzo przepraszam, ale to jest adresowana do mnie skrzynka pocztowa i jako człowiek z określoną tożsamością życzę sobie, aby lądowały w niej listy kierowane wyłącznie na moje nazwisko. Z nieznanych przyczyn, domyślnie każdy z nas chce otrzymywać różnorakie przesyłki reklamowe, w innym wypadku musimy złożyć na piśmie specjalne oświadczenie. Dlaczego nie jest na odwrót – można się tylko domyślać. Zagrajmy więc tak, jak przeciwnik pozwala i wykorzystajmy swoje prawa.

Czas działać

Wybieramy się do „naszego” odziału Poczty Polskiej. Mówimy co i jak, a w odpowiedzi słyszymy: „Nic mi o tym nie wiadomo, żeby była taka możliwość”. Bierzemy więc zwykłą kartkę papieru, przelewamy na nią swoje żądanie i składamy w placówce kochanego monopolisty, zachowując dla siebie kopię z potwierdzeniem wpłynięcia oryginału. Wtedy dociera do nas cichutki głosik, że „większość druków bezadresowych ląduje w naszej skrzynce nie >>dzięki<< Poczcie, a prywaciarzom, którzy dzięki niedawnym regulacjom UE zyskali łatwy dostęp do tejże”. Nie wierzymy tym zapewnieniom i robimy co swoje. W nagrodę, po paru dniach, jak za dotknięciem magicznej różdżki, znajdujemy w skrzynce służbowe pismo zawierające odbity na ksero tzw. „załącznik nr 8”:

Nie można, a jednak można. Koniec zalewu spamem coraz bliżej.

Ty też możesz

Żałuję, że nie zachowałem całego, niewypełnionego formularza, tak, aby go tutaj zamieścić w postaci pliku tekstowego, ale nic straconego. Wystarczy, mając chociażby w pamięci tenże wpis, konsekwentnie domagać się w swoim oddziale Poczty swoich praw. Że warto, niech świadczy znowuż mój przykład – przez autopsję stwierdzam, że za sprawą tego prostego zabiegu liczba niepożądanych świstków reklamowych spadła o… 90%.

PS Kiedy mam ochotę na zapoznanie się z ofertami reklamowymi, to korzystam z ich wersji internetowych 🙂

6 komentarzy

Filed under Reklama

Rower a zima – odwieczny problem

Jak bezlistne drzewa oraz padający śnieg, tak nieodłącznym elementem zimowego miasta i jego blokowisk jest niniejszy obrazek:

Powyższa kuriozalna sytuacja (trzy rowery na mikroskopijnym balkonie) ma akurat miejsce na ulicy Szenwalda w Koszalinie. Swój rower trzymam w mieszkaniu tj. w pomieszczeniu, w którym nie przebywam na codzień – jest to trzecia droga, na której wdrożenie nie każdy ma możliwość. A jak Ty sobie radzisz zimą ze swoim bicyklem?

12 komentarzy

Filed under Różne

Jamno i Łabusz osiedlami Koszalina

Stało się. Dokładnie dwudziestu latach od ostatniego poszerzenia granic administracyjnych miasta, kiedy to anektowaliśmy Lubiatowo, Chełmoniewo, Dzierżęcino oraz Raduszkę (tj. przyrost powierzchni o 25%), Koszalin znowu się powiększa, tym razem o Jamno i Łabusz (do poziomu blisko 100 km kw., czyli tyle, ile ma… Barcelona [przy 15-krotnie większej liczbie ludności]). Czas poznać historię kulturową nowych mieszczan.

hop, hop do Jamna,

gdzie mieszkają bogaci gospodarze,

którzy jedzą masło łyżkami,

a pieniądze mierzą łopatami

Ów zacytowany wiersz nieznanego autorstwa odnosi się do bogactwa, które obok stosunkowo sporego zaludnienia było wyróżnikiem rzeczonej okolicy. Te czynniki uwarunkowane były szlakiem osadniczym ciągnącym się wzdłuż Bałtyku, gdzie właśnie Jamno, ale i Dźwiżyno oraz okręg trzebiatowski były specjalnie oznaczonymi skupiskami holenderskimi i fryzyjskimi. Owe zewnętrzne wpływy, do których dodać należy kolonizację niemiecką, spowodowały specyficzną dyfuzję kulturową elementu miejscowego i napływowego. To sprawiło, że jamneńska grupa kostiumowa jest przez wielu uznawana za najciekawszą na Pomorzu Zachodnim.

Litografia z 1891 roku wykonana przez Aleksandra Kreschmera

Scenka, którą widzicie powyżej, przedstawia młodą parę w strojach ślubnych, błogosławiona przez dziadka i matkę. Ów uroczysty przyodziewek był ulepszoną wersją szat świątecznych. Najciekawszym jego elementem były dwa damskie, jakżeby inaczej, bibeloty:

  • kunsztownie przyozdobiona mosiężna korona (podobno symbol płodności),
  • złoty naszyjnik, jak niesie wieść, podarowany pewnej dziewczynie przez Szarlottę – późniejszą żonę cara Mikołaja; wobec tej błyskotki istnieją jednak wątpliwości, poddające w wątpliwość jej istnienie

Zadziwiającym może się wydać Czytelnikowi fakt, iż oba te rekwizyty… stanowiły własność całej społeczności jamneńskiej. Na co dzień były przechowywane w lokalnym kościele, w specjalnej skrytce umiejscowionej za szkłem. Ozdoby były jedynie wypożyczane przez pasterza na czas uroczystości weselnych, po których zakończeniu podlegały zwrotowi.

Wracając jeszcze do litografii A. Kreschmera, chciałbym zwrócić uwagę na z pozoru niepozorny fotel, który w istocie stanowił, prócz funkcji użytkowej… element posagu panny młodej.

Fotel jamneński z 1899 roku

Po blisko 700. latach Jamno ponownie stało się częścią Koszalina, powróciło do macierzy 😉 Wieś, której nazwa pochodzi od lisich jam, których pełno było w tamtejszej okolicy („jamene pole”), wieś, która do niedawna, bo końca XIX w., z racji swojego położenia przyrodniczo-geograficznego była przez większą część roku całkowicie odcięta od świata, wieś, która podobnie jak Koszalin boleśnie przeżyła liczne pożary, może być dumna ze swojego dziedzictwa kulturowego i bez kompleksów wkroczyć w Nowy Rok. Przed laty w zaczętym dzisiaj, a kończącym się Środą Popielcową okresie, powszechne były pochody przebierańców i maszkaronów. Młodzieńcy, jako niedźwiedzie, turonie czy nawet kozy, przemierzali wieś ze śpiewem i wesołymi zabawami, składając gospodarzom życzenia pomyślności. Otrzymane dary, wśród których nierzadko znajdowała się wódka, spożywali wspólnie w dobrym nastroju. Skoro wracamy do ciągłości historycznej w wymiarze administracyjnym, to i może reaktywowanie tego miłego zwyczaju nie jest pozbawione sensu?

Jeśli zaciekawił Cię ten temat, to może warto odwiedzić dedykowaną mu wystawę stałą?

Przy zrealizowaniu tego wpisu nieocenione okazały się materiały koszalińskiego Muzeum, w tym teksty sygnowane nazwiskiem Pani Liji Szadkowskiej: Strój jamneński, (w:) „Koszalin i ziemia koszalińska. Historia i kultura”, 2001, s.77-85 [do kupienia online TUTAJ] oraz Wyspa kulturowa. Wieś Jamno pod Koszalinem [do kupienia online TUTAJ].

6 komentarzy

Filed under Budująca historia

Koszalińczyk – sylwestrowa gra towarzyska

Udaj się do Domu Rybaka na eksportową szynkę, odwiedź serdecznych przyjaciół z osiedla Tysiąclecia, wypij bruderszafta z kierownikiem Powiatowego Domu Kultury. Zostań Koszalińczykiem!

Głos K-liński, nr 313/1//1968/69 (ZBC)

Ja już sobie planszę wydrukowałem, kostkę i znajomych przyszykowałem, rozgrywkę za chwilę rozpoczynam, a Ty?

2 komentarze

Filed under Media

Koszalin wczoraj i dziś

Wiedziony ciekawością, nastrojem bożonarodzeniowym oraz złożonym przed samym sobą przyrzeczeniem, że będę kupował wszystkie książki o moim mieście, nabyłem książkę  „Koszalin wczoraj i dziś”.

Koszalin wczoraj i dziś książka Permedia

fot. PerMedia S.A.

Temat publikacji wyczerpuje jej tytuł. Kwestia archiwalnych zdjęć Koszalina od paru lat jest popularna i zdaje się nie zanikać w naszej społeczności. Nic więc dziwnego, że ów popyt zaspokaja podaż – sam nawet dorzuciłem kamyczek do ogródka publikując wpis „Przedwojnie”.

Co w środku?

W rzeczonej książce, bo albumem trudno jest mi ją nazwać, zaprezentowanych jest kilkadziesiąt fotografii niemieckieg wówczas Köslina, jak współczesne ich odpowiedniki dzisiejszego Koszalina, wszak  jednego, tego samego miejsca na ziemi. Zdjęcia w ogromnej większości są, jak mniemam, powszechnie znane, jednak znalazłem parę „świeżynek”. Wszystkie opatrzone komentarzem w językach polskim, niemieckim i angielskim – właśnie ilość tekstu, który przytłacza swoją ilością obraz sprawia, że tej publikacji nie mogę nazwać albumem.

Technikalia

Jedynym miejscem, gdzie zamieszczono informację o ukazaniu się na rynku tej pozycji, był wydawany przez tą samą, co i wspomnianą książkę, spółkę, lokalny dziennik „Miasto”, konkretnie w artykule „Nieznany list koszalińskich Schwederów sprzed stu lat„. „Koszalin wczoraj i dziś” został wydany w twardej okładce, w formacie A4, lektura zaś liczy sobie 106 stron. Publikację można nabyć w siedzibie PerMediów w cenie 60zł – moim skromnym zdaniem nie opłaca się, nie ma tu praktycznie nic nowego, forma nie jest specjalnie atrakcyjna, a informacje odkrywcze. Lepiej pójść do Koszalińskiej Biblioteki Publicznej lub zrobić użytek z internetu 🙂

29 komentarzy

Filed under Różne