Category Archives: Reklama

Jak się promują w Koszalinie?

Reklama dźwignią handlu ;) [FOTO]

Niepozorny warzywniak

przy ul. Wańkowicza podejmuje rzuconą przez sieciowe sklepy rękawicę i rusza do walki o klienta. Na pierwszy ogień idzie wdrożenie reklamy, która z racji jej zauważenia zasługuje na określenie jej już częściowo skuteczną. A skoro komunikat został zauważony, ba! jest zwielokrotniony i rozpowszechniany, to należy uznać, iż promocja odniosła skutek.

Budka, jakich w Koszalinie wiele

stoi naprzeciwko SP nr 17 w samym centrum ludnego osiedla z wielkiej płyty. To co stanowi o jej sile, to dowcip jej właściciela/wynajmującego. Właśnie poczuciem humoru ten sklep warzywny zaskarbił sobie moją, jak przypuszczam nie tylko, sympatię. Otóż ten uruchomiony przed zaledwie dwoma miesiącami lokal „ozdobiony” jest tabliczkami, na których widnieją napisane markerem cokolwiek śmieszne przekazy reklamowe zachęcające przechodzącego nieopodal potencjalnego klienta do zrobienia zakupów. Podobnież za zrobienie warzywniaka inkasowana jest opłata w wysokości 50zł za sztukę, ale mnie w drodze wyjątku przypadł gratis 😉

"Nie masz krowy?! Nie martw się. Tu kupisz mleko, śmietanę, nabiał. Zapraszam!!!"

"Żurek - najlepszy na świecie kupicie w moim supermarkecie!!! Naturalny zakwas na mące żytniej w szklanej butelce!!", "Smak domowej kapusty mojej mamy! Tak!! Tylko tu kupisz najlepszą kiszoną kapustę w całym mieście!!! Niezapomniany smak bigosów i kapuśniaków. Zapraszam!!!"

16 komentarzy

Filed under Reklama

Świecka tradycja niedzielnej giełdy

Pretekstem do poczynienia tego wpisu jest informacja prasowa koszalińskiego ZOSu sprzed paru dni. Przywołajmy zatem jej treść:

Zarząd Obiektów Sportowych uruchamia radiowęzeł podczas niedzielnej giełdy na terenach podożynkowych. Decyzja o uruchomieniu radiowęzła ma służyć przede wszystkim poprawie bezpieczeństwa osób robiących zakupy. Niedzielną giełdę w Koszalinie odwiedza co tydzień ok. 10 tys. mieszkańców miasta i okolic, swoje stoiska rozkłada ok. 700 sprzedawców. W razie niebezpieczeństwa radiowęzeł umożliwi sprawne i szybkie nadanie komunikatów. Będzie on służył kupującym także w innych sytuacjach: jeśli na przykład zgubi się dziecko, każdy może przyjść i nadać bezpłatne ogłoszenie.  Radiowęzeł będzie także na siebie zarabiał, emitując płatne reklamy, które usłyszy kilka tysięcy bywalców giełdy. Biuro radiowęzła mieści się w baraku obok komisu meblowego.

Jednym PRowym tekstem podjęto moim zdaniem parę ciekawych tematów.

  • Pierwszym jest giełda. Jej obrazy w mojej głowie, z czasów sprzed parunastu lat i obecnie, różnią się diametralnie. Ona sama w festynowo-jarmarczno-kiczowatości specjalnie się nie zmieniła, ale otaczająca ją rzeczywistość i owszem. Kiedyś miejsce to było na swój sposób magiczne. Tymczasem dzisiaj to miejsce gdzie oferuje się towary jawnie kradzione czy śmieci, których nie chciałbym za darmo. Sprzedawcy mają i meble i odzież  i samochody i mydło i powidło. Całość spowita mieszanką smrodku grillowanego od godzin mięsa, podrabianych perfum oraz specyficznym zapachem tłumu, który nie bacząc na pogodę, czy śnie, czy słota, czy letnia spiekota, co niedzielę tłumnie zjawia się na zabłoconej giełdzie.
  • Drugim jest sam radiowęzeł. Niegdyś wynalazek bardzo popularny, montowany w szkołach (dzisiaj przeżywa swoją drugą młodość), zakładach pracy, ale i na targowiskach (Połczyńska, Manhattan i właśnie giełda). Na tych ostatnich był dla mnie zagadką. Stoją te słupy, połączone w sieć kablami, na których końcach są zardzewiałe szczekaczki.
    Pytanie – jaki jest główny powód reaktywacji radiowęzła? Czy aby na pewno tak szlachetny, jak pomoc przy odnajdywaniu masowo się tamże gubiących dzieci? Czytamy, że radiowęzeł będzie na siebie zarabiał – skoro tak, to dlaczego reaktywacji nie przeprowadzono wcześniej? Przecież panujące tam warunki tj. ilość wystawców, czy strumień potencjalnych klientów, się specjalnie nie zmienia. W ogóle kwestia wyrwanych z zasad rynku spółek miejskich i prowadzenia przez nie działalności zarobkowej jest według mnie wątpliwa.

Wiadomym jest, że obecna lokalizacja giełdy, tak czy siak, ze względu na plan zagospodarowania przestrzennego, będzie się musiała zmienić. Skoro tak, to dlaczego odkładać nieuniknione na później, ściągając co roku około miliona złotych, z których część jest i tak marnotrawiona na prowizoryczną naprawę nawierzchni? Jaki to problem przenieść giełdę w docelowe, już z cywilizowanymi warunkami, miejsce?

1 komentarz

Filed under Dyskusyjne, Reklama

Pomnik koszalińskiej WOŚP

Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy to nie tylko zbieranie pieniędzy, to przede wszystkim jednoczenie Polaków. Co roku są puszki, wolontariusze, fajerwerki i licytacje. Z tych ostatnich jeden przedmiot się wyróżnia, stanowiąc świadectwo aktywnego uczestnictwa Koszalina w WOŚP.

Jest to samolot szkolno-treningowy, który stoi przy wjeździe DK6 od strony Szczecina.

Nabyta przez "Tęczę" Iskra stoi przy ul. Szczecińskiej

Podróżujący z dziećmi często się tutaj zatrzymują, robiąc sobie przy okazji zdjęcia na tle eksponatu.

Samolot w całej okazałości

Drugi przedmiot również ma charakter militarny, także został nabyty przez lokalną firmę i też leży przy drodze krajowej. Raczej wątpliwe, żeby pochodził z aukcji WOŚP, ale jest marketingowym bratem bliźniakiem Iskry, stąd wypada go tutaj umieścić.

Przed siedzibą "Jasia" przy Krakusa i Wandy/Poprzecznej stoi transporter opancerzony

Kiedyś podobno Jaś udostępniał zainteresowanym tego SKOTa do wycieczek okolicoznawczych, ale to było tak dawno, że aż nieprawda 😉

Na pojeździe nie ma niestety żadnej informacji o WOŚPie

4 komentarze

Filed under Na czterech kołach, Reklama

Spam i antyspam – pozbyć się niechcianej korespondencji

Problem do niedawna znany wyłącznie w rzeczywistości wirtualnej, zaczyna się stawać dokuczliwy w realnym życiu. Już rok temu, w tonie dość emocjonalnym i mało konstruktywnym, zdążyłem się o tym wypowiedzieć. Teraz czas na poradnik pt. „Stop drukom bezadresowym”.

Upragnione panaceum na papierowy spam od Tesco, Biedronki, Lidla, Netto, Sano...

... i Tesco, Lidl, Biedronka, Netto itp. przestają do nas pisać

Scenariusz jest ten sam

Jestem pewien, że wielu z Was się  odnajdzie w poniższych słowach:

W trosce o właściwą korespondencję zmuszon jestem przejrzeć dokładnie z dwóch stron każdy świstek, bo a nóż widelec zaplątał się tam jakiś rachunek. Że tak niestety działać należy umocniłem się w przekonaniu, kiedy to między zniczami a margaryną z Netto znalazłem awizo – nie takie tradycyjne, ręcznie wypisywane, tylko 6 cm2 świstek z komputera.

Bardzo przepraszam, ale to jest adresowana do mnie skrzynka pocztowa i jako człowiek z określoną tożsamością życzę sobie, aby lądowały w niej listy kierowane wyłącznie na moje nazwisko. Z nieznanych przyczyn, domyślnie każdy z nas chce otrzymywać różnorakie przesyłki reklamowe, w innym wypadku musimy złożyć na piśmie specjalne oświadczenie. Dlaczego nie jest na odwrót – można się tylko domyślać. Zagrajmy więc tak, jak przeciwnik pozwala i wykorzystajmy swoje prawa.

Czas działać

Wybieramy się do „naszego” odziału Poczty Polskiej. Mówimy co i jak, a w odpowiedzi słyszymy: „Nic mi o tym nie wiadomo, żeby była taka możliwość”. Bierzemy więc zwykłą kartkę papieru, przelewamy na nią swoje żądanie i składamy w placówce kochanego monopolisty, zachowując dla siebie kopię z potwierdzeniem wpłynięcia oryginału. Wtedy dociera do nas cichutki głosik, że „większość druków bezadresowych ląduje w naszej skrzynce nie >>dzięki<< Poczcie, a prywaciarzom, którzy dzięki niedawnym regulacjom UE zyskali łatwy dostęp do tejże”. Nie wierzymy tym zapewnieniom i robimy co swoje. W nagrodę, po paru dniach, jak za dotknięciem magicznej różdżki, znajdujemy w skrzynce służbowe pismo zawierające odbity na ksero tzw. „załącznik nr 8”:

Nie można, a jednak można. Koniec zalewu spamem coraz bliżej.

Ty też możesz

Żałuję, że nie zachowałem całego, niewypełnionego formularza, tak, aby go tutaj zamieścić w postaci pliku tekstowego, ale nic straconego. Wystarczy, mając chociażby w pamięci tenże wpis, konsekwentnie domagać się w swoim oddziale Poczty swoich praw. Że warto, niech świadczy znowuż mój przykład – przez autopsję stwierdzam, że za sprawą tego prostego zabiegu liczba niepożądanych świstków reklamowych spadła o… 90%.

PS Kiedy mam ochotę na zapoznanie się z ofertami reklamowymi, to korzystam z ich wersji internetowych 🙂

6 komentarzy

Filed under Reklama

Grypa, czyli chory marketing

W sobotę, 21 listopada, do części nakładu „Głosu Dziennika Pomorza” będzie dołączony specjalny dodatek poświęcony grypie. Razem z nim Czytelnicy otrzymają maseczkę higieniczną. (…) Do dodatku „Nie daj się grypie!” będzie dołączona opakowana w folię maseczka higieniczna. Czytelników będziemy zachęcać, by korzystali z maseczki, gdy znajdą się w miejscach, w których mogą być narażeni na kontakt z chorymi, a także by używali jej, by ochronić przed zarażeniem innych, gdy sami będą cierpieć z powodu grypy.

Zacytowany powyżej fragment komunikat Mediów Regionalnych sprawił, że w pierwszej chwili

parsknąłem śmiechem

potem jednak przyszedł czas na zastanowienie się. Myślałem, że bańka informacyjna dotycząca rzekomej pandemii świńskiej grypy (której zjadliwość jest mniejsza niż zwykłej grypy), osiągnęła swoje granice i nie pozostało jej nic innego, jak pęknąć.  Zjawisko, na które do tej pory patrzyliśmy z pozycji obserwatora, zaczyna nas bezpośrednio dotyczyć. Scenariusz rozwija się jak u Hitchcocka, napięcie jest stale podsycane przez grupy interesu, które chcą na poczuciu zagrożenia ugrać coś dla siebie.

„Maseczka” lekarza z czasów XVII w. epidemii dżumy

źródło: wikimedia, plik zmodyfikowany zgodnie z licencją CC  SA 3.0

Można twierdzić, że:

  • a) to nic dziwnego, że firmy farmaceutyczne, politycy i media korzystają na ogłupianiu społeczeństwa, bo takie jest prawo dżungli,
  • b) gadżet do gazety, to nic nowego, ta technika sprzedaży już się na dobre zakorzeniła na naszym rynku,

jednak dystrybuowanie poprzez prasę jednorazowych maseczek higienicznych, reklamowanie ich jako skuteczna ochrona przed zakażeniem kropelkowym, jest moim zdaniem przegięciem. Skuteczność działania tego produktu ogranicza się do ledwie 15 minut – niepodanie tej informacji potencjalnemu klientowi,  budzi podejrzenie, że się ją specjalnie ukrywa, bo „niedopatrzenie”, ze względu na interes „Głosu”,  jest raczej mało wiarygodne.

Podsumujmy

Wykreowano popyt, zaspokajaną przez podaż, w której partycypuje podmiot… który sam wytworzył rynek. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie dwa czynniki:

  • mamy do czynienia z mediami, instytucjami życia publicznego, cieszącym się(?) zaufaniem społecznym;
  • zagrożeniem, które w mniejszej części jest realne (ale jednak jest), a w większej „nakręcone” (nieetycznie); zjawisko nie jest nowe, możemy je zaobserwować na przykładzie tzw. globalnego ocieplenia, rzekomo wytworzonego przez działalność człowieka.

Koniec końców decyduje klient, pozostaje mi wierzyć, że nie damy się ogłupić.

Dodaj komentarz

Filed under Media, Reklama

Niepodległość, rogale i znowu ten Poznań

11. listopada to nie tylko  Święto Niepodległości, ale dzień św. Marcina. O ile to pierwsze ma charakter ogólnonarodowy, o tyle to drugie zasięg ma „zaledwie” ponadregionalny. W Polsce św. Marcina kojarzy się głownie z Poznaniem, gdzie jego imieniem upamiętniona jest jedna z głównych ulic, katedra, no i słynny rogal.

Co to ma do Koszalina?

Otóż ów przysmak w kształcie półksiężyca jest „produktem o chronionej nazwie pochodzenia” (tak jak np. oscypek), tworem licencjonowanym i marketingowo wykorzystywanym ambasadorem Wielkopolski oraz jej stolicy. Oto na stronie grupy Made in Koszalin parę dni temu pojawił się taki komunikat:

Rogal marciński z Poznania w Koszalinie

Powstają pytania

Czy to oryginalny rogal przywieziony z licencjonowanej cukierni (takich jest w tym roku 104), czy też podróbka, za którą grozi od kary grzywny do dwóch lat więzienia? Chciałem to sprawdzić osobiście, ale niestety cały dzień jestem poza miastem.  Świat Lodów, do którego wysłałem więc maila z prośbą o odpowiedź na to pytanie,  nie odpowiada, co nie oznacza jednak, że kwestia przestaje być ciekawa. Czy koszalinianie to kupią(kupili)? Jeśli tak, to dlaczego? Jak smakuje Koszalin, czy mamy jakiś własny niepowtarzalny przysmak? A jeśli nie, to co stoi na przeszkodzie?

A dzień niepodległości?

No cóż, nic nowego w państwie polskim. Martyrologia, flagi, przemówienia i tyle. To ma być radosny dzień? Chyba dla poznaniaków, ale to z racji dnia św. Marcina.

10 komentarzy

Filed under Dyskusyjne, Reklama

Allesyf

Allegro przy okazji konkursu Allemiasto (o którym pisałem TUTAJ) robi sobie dobry PR. Dba, żeby internauci w zainteresowanych miastach o nich nie zapomnieli, sztucznie podsycając wydumaną atmosferę podniecenia, a także nadsyłając do mediów materiały prasowe, które mimo swojego jawnego pustosłowia (opierającego się na propagandzie) są publikowane. Podejmowane są także akcje w tzw. „realu” – oprócz ciężarówki objeżdżającej Polskę (do której nie można mieć większych zastrzeżeń, wszak nie zniszczyła nawierzchni rynku bardziej niż ciężkie pojazdy sprowadzane na imprezy miejskie), Allegro zasyfiło centrum Koszalina, obklejając wszystkie lampy w okolicy ratusza.

allegro allemiasto koszalin ogłoszenie lampa syf

Znowu to samo

Przy okazji podobnej akcji (kampania wyborcza do Europarlamentu) pana Nitrasa, W. Dobijata z ZDM powiedziała „Miastu„:

Aby wywiesić plakat na słupie oświetleniowym przy ulicy, trzeba mieć pozwolenie zarządcy tych słupów i Zarządu Dróg Miejskich odnośnie wykorzystania pasa drogi.

Jerzy Orzechowski, komendant koszalińskiej Straży Miejskiej, uzupełnił:

Przede wszystkim taka reklama na lampie przy ulicy, w centrum miasta, może być utrudnieniem w ruchu, może rozpraszać uwagę kierowcę.

Wysłałem do nich maila z zapytaniem w tej sprawie, ale do tej pory nie otrzymałem odpowiedzi, co zdaje się być znamienne. Mniemam, że nie uzyskali stosownej zgody i jak wszyscy zastosowali najtańszą i ponoć najefektywniejszą metodę na partyzanta 😦

allegro allemiasto lampa koszalin spam śmieć syf

Tylko czekać, aż padający deszcz rozdziamdzia papier i/lub nieudolnie zerwie ogłoszenia 😦

Żeby nie było

Tymczasem musiałby się stać cud, żeby to nie Koszalin stał się beneficjentem nagrody w postaci zabawy sylwestrowej transmitowanej w Polsacie (a to zysk wymierny i niewymierny; oszczędność na własnej imprezie plus wyższy standard oraz „darmowa” szansa na wykreowanie wizerunku Koszalina, która odpowiednio wspomożona reklamą – a mamy przecież profesjonalny spot – jest dużą szansą dla miasta). Niech to będzie rekompensatą za szkody moralne, jakich doznałem przy obcowaniu z ww. obrazkami 😉

9 komentarzy

Filed under Reklama