09/11/2009
Nasze okno na świat, czyli dworzec PKP, łagodnie mówiąc nie wygląda najlepiej. I tak się prezentuje podróżnym od lat wielu. Lekarstwem na to ma być projekt “Przystanek Koszalin”, ale to ciągle jest pieśń przyszłości, a co do tego czasu? Zaistniał więc pomysł, aby wymusić na niechętnym po temu poznańskiemu oddziałowi kolei lekki, tymczasowy lifting, który doraźnie poprawi sytuację. Czy w wyniku tego koszaliński dworzec PKP aby na pewno przestał straszyć?

Co prawda kanarkowy kolor nie jest ostry, ale moim zdaniem trochę nie na miejscu wobec tak reprezentacyjnego obiektu. Do tego malowanie jest jednostajnie monotonne, przez co zamiast minimalizować, uwypukla nieatrakcyjną bryłę budynku. Nie zmodyfikowano prostej fasady, o co chyba aż się prosiło. Kiedy w nadziei, że żółć jest tylko podkładem dla właściwej barwy, spytałem się pracującego przy remoncie robotnika, otrzymałem zaprzeczającą odpowiedź. Ten sam człek zagadany co o o tym sądzi stwierdził:
Przynajmniej dworzec będzie widoczny z daleka
Pozostaje mi wierzyć, że jednak nie. Zawsze mogło być gorzej, taki różowy czy tęczowy jest bardziej zwracający uwagę. Zamiast zadbać, żeby te 200 000 zł. wydano na estetyzację, o którą nam przecież chodziło, przyczyniono się do rozwoju gargamelizacji stosowanej.
Dla chętnych
Więcej na temat odświeżania architektonicznej spuścizny po PRLu poczytasz tutaj.
07/11/2009
Projekt przygotowany, pieniądze zabezpieczone, wykonawca wybrany, to nie pozostało nic innego jak zakasać rękawy i wziąć się do roboty. Żwawo przystąpiono do przygotowania terenu, poczyniono pierwsze prace ziemne – widać, że się dzieje. Postanowiłem utrwalić dla przyszłych pokoleń to jakże znaczące wydarzenie, czego efektem jest ta sesyjka zdjęciowa. Jesień (ta polska również) depresyjną i dość szarawą porą roku jest, toteż trochę ją ożywiłem, eksperymentując, a w efekcie przerysowując.
“Sweet focie”
Przed Wami budowa koszalińskiej hali widowiskowo-sportowej:






Jeśli ktoś się lubuje w oglądaniu tablic informacyjnych, to służę uprzejmie, propagandową wywieszką o unijnym dofinansowaniu również
06/11/2009
Czy to zdarzenie (pobicie pracowników Domu Studenckiego – dop. JJ) nie potwierdza słuszności zamontowania domach studenckich systemu monitorującego? Jak potwierdziła rzeczniczka uczelni, projekt taki istnieje, ale na drodze ku realizacji stoją ogromne koszty inwestycji. Montaż systemu w czterech „deesach” przekracza kwotę miliona złotych.
Ów cytat z wczorajszego “Miasta” kolejny raz dowodzi nieznajomości materii, na temat której się wypowiada (Pani A. Kowalska), i o której informuje się szeroką opinię publiczną (red. R. Czerwiński). Otóż w dniu przeprowadzania wspomnianej rozmowy, w Biuletynie Informacji Publicznej PK pojawiło się nic innego, jak… ogłoszenie o zamówieniu publicznym dot. “Dostawy i montażu systemu telewizji dozorowej CCTV w Domach Studenta nr 1, nr 2 i nr 3 Politechniki Koszalińskiej“. Obejmuje ono co prawda 3 z 4. DS (dlaczego? co z ostatnim budynkiem?), ale i tak to zmiana stanowiska o 180%.
Jak to jest, że tego samego dnia wdrożenie monitoringu jest problematyczne finansowo (słowa) i jednocześnie pieniądze przestają być problemem (działania)? Czy uczelnia w swojej polityce kieruje się dalekosiężnymi planami, czy opiera się na doraźnych rozwiązaniach? Dlaczego jedno odosobnione zajście ma determinować ich zwielokrotnienie w przyszłości? W jaki sposób kamery mają się przysporzyć do poprawy bezpieczeństwa?
Niedługo na blogu szerzej poruszę problem wpływu wszędobylskich kamer na poprawę bezpieczeństwa.