Wróg i przyjaciel w mieście Koszalin

Wybrałem się na otwarcie tytułowej wystawy z dużą nadzieją, wszak ta tematyka jest mi bardzo bliska, a i warto poznać optykę studentów Wzornictwa. Niestety rozczarowałem się.

Odpaść w przedbiegach

Do Ratusza przybyłem na dziesięć minut przed terminem. Okazało się, że to za wcześnie i pani ochroniarz kazała mi poczekać na zewnątrz budynku. Tak też zrobiłem nie zdając sobie jeszcze sprawy, że pierwsza jaskółka jednak czyni wiosnę. Kiedy już zgodnie z narzuconym terminem powróciłem, okazało się, że w środku jest już kilkanaście, może kilkadziesiąt, osób, z czego większość stanowiła młodzież (na oko gimnazjalno-licealna). Nawet tak ograniczone grono zwiedzających „zapchało” przestrzeń wystawową i odebrało przyjemność obcowania z twórczością studentów. Potwierdziło to moje przekonanie, że na otwarcia jednak nie warto przychodzić.

Meritum

Sama treść okazała się być niewarta odwiedzenia. Wystawa niespójna i nieczytelna, a propos przedstawień niektórych tematów trudno się było zorientować, czy zakwalifikowano je do kategorii „wróg” czy „przyjaciel”. Za jednym razem chwalono kontrastowość sąsiadujących ze sobą budynków, żeby w innym miejscu taką taktykę zbesztać. Jakość zdjęć pozostawiała wiele do życzenia, przyczepić się można kadrowania i ich niedoświetlenia. Część opcji, na które zwrócono uwagę była naciągana (nierówny chodnik), część robiona na siłę (nowe fikuśne instalacje w Sportowej Dolinie, czy postawienie pośrodku niej murowanej bramy; narzekanie na ławkę przy przystanku, jako niepasującą do ruchliwego otoczenia),  część  stanowiła truizmy, a część wreszcie się zdezaktualizowała (koncepcje na upiększenie rynku czy remont Neubrandenburga).  Część opinii była kontrowersyjna (jak np. pozytywna ocena kiczowatego Merkurego, jako wpisującego się a atmosferę katedry sic!). Ogólnie dało się zauważyć dążenie ku nowoczesności, często moim zdaniem nieuzasadnionej, zaprezentowano jednowymiarową diagnozę, która bez recepty wydaje się być nie w pełni wartościowa. Gwoździem do trumny był opis jednej z plansz, w którym znalazło się słowo „najwarzniejszy”.

Reklamy

3 Komentarze

Filed under Różne

3 responses to “Wróg i przyjaciel w mieście Koszalin

  1. authilius

    to się chyba minęliśmy miedzy „straganami” … 🙂

    fakt … ta grupka z gimnazjum to chyba w ramach „woss/koss” przyszła, na specjalne zaproszenie.

    Z drugiego roku wzornictwa były 3 (słownie) trzy niewiasty, które albo udawał że nie są autorkami, albo nie chciały się przyznawać do kolegów z drugiego kierunku.

    z 3 roku byłem ja ze swoją przyjaciółką i 3 dziewczyny z mojego roku zobaczyć „huczne” otwarcie.

    Jakość plansz, wydruków, opisów … że zacytuję Panią K. Radecką „prace ze swoimi ułomnościami”.

    i jeszcze na starcie mojego wczytywania się w opisy:

    myślę, że to idealnie obrazuje poziom całej wystawy.

  2. authilius

    nikomu się nie chciało 🙂 (przygotowania do imprez halowinowych) zresztą przypuszczenia się sprawdziły, że nie było czego oglądać 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s