Współdecyduj przez internet

Którędy poprowadzić nową ścieżkę rowerową? Gdzie brakuje strażników miejskich? Czy przebudowa centrum przebiega zgodnie z planem?

Od takich pytań zaczyna się interesujący artykuł z Gazety Wyborczej. Co prawda tyczy się on Katowic (pośrednio i Poznania), ale stanowi ilustrację pewnego pomysłu, którego skopiowanie powinien rozważyć koszaliński UM. Rzecz o internetowej platformie konsultacji społecznych.

– To internauci pomogli nam wytyczyć nowe drogi rowerowe. Wskazali też miejsca, do których nie zagląda straż miejska. Nie ma co ukrywać, że to ułatwia nam pracę. Na przykład przed ostatnią wigilią zapytaliśmy ludzi, czy możemy wziąć sobie wolne i odrobić ten dzień w sobotę. Okazało się, że tak, bo – jak tłumaczyli poznaniacy – w wigilię i tak niczego załatwiać nie będą, a w sobotę bardzo chętnie  – mówi GW Rafał Łopka z biura prasowego poznańskiego magistratu.

Scenariusz jakby znajomy. Nasza część internetu już zagospodarowała tę niszę, starczy wspomnieć forum Straży Miejskiej czy też Koszalin24. Cóż z tego skoro pomysły tam umieszczane zdają się nie być odbierane przez ich adresatów? Nie winię tu urzędników, zwracam tylko uwagę, że miejsce, gdzie władczy biurokrata i szary mieszkaniec mogą się nawzajem wymienić informacjami, jest potrzebne. Dotychczasowe rozwiązanie polegające li tylko na przyjmowaniu petenta w siedzibie urzędu zdaje się być mało optymalne. Ile osób będzie miało tyle siły i zaparcia, żeby pogodzić godziny pracy swoje i ratusza, będzie wiedziało z kim i do kogo się udać, gdzie zgłosić swoje najbłahsze choćby sugestie etc.? Nie oszukujmy się, większość nie sprosta temu wyzwaniu i sobie odpuści, co w sumie szczególnie dziwnym zachowaniem nie jest. Remedium może być właśnie internet, na którego polu w kontakcie z mieszkańcami doświadczenia ratusza są bardzo skromne. Cóż to bowiem znaczy ledwo parę ankiet na krzyż? Kropla w morzu potrzeb. Wspomnieć można mityczny niemal portal dla Rad Osiedli. Niestety, jego uruchomienie jest odwlekane w nieskończoność 😦

Że jest zapotrzebowanie społeczne na internetową platformę konsultacji społecznych, świadczy chociażby wpis omacku na wspomnianym forum Koszalin24

Szkoda, że w dobie internetu nie można się zapoznać z projektami dwóch miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego bez wychodzenia z domu – np. klikając na stronę www. miasta

Jacka Kammer z Wydziału Architektury i Urbanistyki zdaje się podchodzić do tego pomysłu sceptycznie

Prawo nie wymaga umieszczania projektów planu miejscowego do publicznego wglądu np. na stronach internetowych. Poza tym taka forma publicznej prezentacji w Koszalinie niestety nie zdała egzaminu

A jak Wy myślicie? Czy jesteście zainteresowani taką formą kontaktu, czy wystarcza Wam status quo? Macie świadomość, że Wasze uczestnictwo w życiu społeczno-politycznym miasta nie kończy się na uczestniczeniu w wyborach? Zapraszam do dyskusji.

Reklamy

26 Komentarzy

Filed under W sieci sieci

26 responses to “Współdecyduj przez internet

  1. Myślę, że sam pomysł jest całkiem niezły, aby uruchomić internet jako kolejne źródło kontaktu z mieszkańcami. Jest tylko jeden problem, a mianowicie fakt chęci z korzystania z tego źródła przez zarówno urzędników, jaki i samych mieszkańców.

    Trzeba obiektywnie stwierdzić, że przeciętny mieszkaniec Koszalina jest postacią ze wszech miar bierną, o czym świadczą chociażby jakiekolwiek miejskie wybory. Równie bierną jest we wszelkich inicjatywach, więc wynik kontaktu przeciętnym mieszkańcem może być raczej mizerny. Inaczej się to ma do młodego pokolenia dla którego internet jest cząstką życia i nierozerwalnym elementem codziennej komunikacji. I tu właśnie widzę przyszłość, bo wszak młodzi za parę lat będą starymi. Ich głos dziś, będący ważnym za parę lat stanie się „ważniejszy”, a więc choćby dlatego warto już dziś stworzyć podwaliny czegoś, co w przyszłości może przynieść zdrowy owoc.

  2. Tomek

    Dokładnie jak w powyższym komentarzu kolega napisał. Większość mieszkańców jest bierna, ale jak się im dziwić skoro idąc do jakiegokolwiek urzędu napotykamy „mur” biurokracji. Urzędnicy w większości przypadków zapominają, że są dla nas czyli mieszkańców i płatników podatku…
    Taka forma kontaktu mogła by pomóc zlikwidować tą niechęć (przynajmniej moją) do biurokracji i pomóc stać się chociaż bardziej aktywnym w sprawach miasta.

  3. JJ

    Przypadkiem włączyłem Radio Maryja i akurat w eterze płynął głos Rydzyka. Wysłuchałem co miał do powiedzenia, głównie kwestie religijne, jakieś narzekania oraz pewną sentencję, która utkwiła mi w głowie. Stwierdził bowiem, że kieruje się myślą „informacja->formacja->aktywizacja->akcja” (ładnie by to wyglądało w formie piramidy; na samym dole masywny blok „dane”, szczyt wieńczy dzieło akcji). Bardzo mądre w swojej prostocie: pokazuje jaką wartością jest informacja, jak wiele wysiłku trzeba by zrobić „coś”. Razem. Przy tym uniwersalne, także w Koszalinie. Informacja to elementarna podstawa życia społecznego. Czy jest jej u nas wystarczająco? Moim zdaniem nie do końca (biorąc na ruszt choćby i „Dni Koszalina”, których rozkład jazdy jest baaaardzo lakoniczny).

    @Polarny
    Czy mi się wydaje, czy gdzieś czytałem, że Ty w ratuszu pracujesz? :>

    @Tomek
    To są dwie strony medalu i sprzężenie zwrotne. Mieszkańcy się napinają na urzędników i vice versa. Każdy ma swoje racje, chodzi o to, aby znaleźć złoty środek, równoważne miejsce dla porozumienia, uwzględnienia wszystkich racji. Tu może pomóc właśnie internet.

  4. JJ nie, nie pracuję w Ratuszu :), ale gdybym pracował, to z pewnością optowałbym za stworzeniem odpowiedniej zakładki w istniejącym portalu „miejskiem”, aby ułatwić kontakt mieszkańca z urzędnikiem. Warto w to zainwestować i jakby nie patrzeć tak czy inaczej w niedalekiej przyszłości coraz więcej spraw będzie załatwianych przez internet.

  5. Omacku

    Ta wypowiedź J. Kammera jest niestety bardzo charakterystyczna: „Prawo nie wymaga umieszczania projektów planu miejscowego do publicznego wglądu np. na stronach internetowych. Poza tym taka forma publicznej prezentacji w Koszalinie niestety nie zdała egzaminu…”. Nie wiem, czy zamieszczenie takiego planu jest mniej sensowne niż publikowanie faktur za zakupioną do Ratusza kawę i herbatę, ale podejrzewam, że przede wszystim chodzi o święty spokój Ich Wysokości Urzędników. Publikowanie w internecie JUŻ OPRACOWANYCH projektów rodzi niebezpieczeństwo ich kwestionowania, wprowadzania poprawek, a to przecież strata czasu i energii, zwłaszcza, że w swojej wypowiedzi J. Kammer dość pobłażliwie, by nie rzec: pogardliwie, wypowiedział się o kwalifikacjach wszelkich „laików”, którzy najlepiej aby przychodzili osobiście do ratusza i mądry pan urzędnik im wszystko wyjaśni.

    A jak się to ma do społecznych konsultacji i wiary w to, że (jak napisał Tomek) „Urzędnicy w większości przypadków zapominają, że są dla nas czyli mieszkańców i płatników podatku…”? Ano nijak: Jak to ujął niejaki Piotr Ibrahim Kalwas: „W Polsce są super nowoczesne, klimatyzowane i skomputeryzowane biura, firmy i instytucje państwowe i prywatne, których niezwykle miły i gładki personel, w tych „pięknych dekoracjach” ma za zadanie tylko jedną rzecz: wyciągnąć od człowieka jak najwięcej pieniędzy.”
    Polecam cały wywiad:
    http://religiapokoju.blox.pl/2009/05/Wywiad-z-Piotrem-Ibrahimem-Kalwasem-I.html

  6. jkammer

    Wyniki badań ogólnopolskich dowodzą, że większa część naszego społeczeństwa nie rozumie czytanego tekstu np. projektu planu miejscowego, czego wymiernym efektem jest spora liczba bezprzedmiotowych uwag wnoszonych do tychże planów oraz takież to liczne opinie na forach internetowych z którymi nie da się polemizować bez próby sprostowania. Osobiste zapoznanie się i ewentualne wyjaśnienie fachowców (architektów lub urbanistów) – nawet jeśli są urzędnikami – wydaje się być najlepszym wyjściem z tej sytuacji.
    Przykre, ale prawdziwe.

  7. ibron

    Obecnie nielogicznym jest postepowanie wielu organizacji, które mówiąc kolokwialnie, olewają Interenet, który jest dość słabo zagospodarowany w naszym kraju. Przez Internet póki co nie można zbyt wiele zrobić, poza płatnościami, itp. W tym momencie chyba warto wspomnieć o możliwości głosowania przez Internet. Ludziom należy spełnianie obywatelskich obowiązków, czy poszerzanie ich świadomości; ułatwiać, a nie utrudniać.

  8. @jkammer

    Większa część społeczeństwa nie rozumie czytanego tekstu. To prawda. Większa część nie ma też dostępu do internetu. Te zbiory mają dużą część wspólną. Ja jednak nie będe spacerował do ratusza po to, aby obejrzeć plan. Gdyby „wisiał” na necie to bym się zainteresował, może coś dodał od siebie, może nie. Teraz nie dodam, bo nie wiem co tam jest.

    I tu niestety ma rację omacku – znowu okazuje się, że to petent jest dla urzędu, a nie urzędnik dla petenta.

    Pisanie, że większość nie rozumie itp. to jakby napisać – „mam w dupie mniejszość”, nieprawdaż? Bo jeśli nie, to co to za problem powiesić linka do pdfa z tekstem i załącznikami na stronie UM? 5 sekund roboty. Sam to zresztą wiesz. Odpowiadanie na to i tłumaczenie zajęło Ci co najmniej 10x tyle.

  9. jkammer

    @tomeks
    cyt. „…Gdyby “wisiał” na necie to bym się zainteresował, może coś dodał od siebie, może nie. Teraz nie dodam, bo nie wiem co tam jest….”

    Na forum koszalin24.info była próba, moim zdaniem skompromitowanej, dyskusji na temat zabudowy Rynku Staromiejskiego. Ile w tym było rzeczowych propozycji a ile pospolitej pyskówki a’la lider pewnej wojowniczej partii – jest chyba pytaniem retorycznym. Brakowało tylko pytań o „dziadków z Wehrmachtu” projektantów planu.
    Owe „pyskówki” miały swoje źródło w „niezrozumieniu czytanego tekstu”, nieznajomości prawa lub istoty rzeczy.
    Takie zjawiska nie mają miejsca gdy architekt osobiście tłumaczy lub objaśnia zapisy planu.
    Tyle z doświadczenia a nie teorii…

  10. @ jkammer

    Rozumiem, że uwagi do planu będą mniej lub bardziej merytoryczne – nie każdy jest zaznajomiony z obowiązującym prawem.

    „Pyskówek” nie będzie, bo to nie forum, rozumiem, ze 90%+ uwag do planu będzie od razu wyrzucone do kosza, bo do tego będą się tylko nadawać. Pamiętaj jednak, że te 10% mieszkańców ma 90% kapitału. I o tą mniejszość mi chodzi. A nawet jedna celna uwaga wśród setek (choć nie sądze aby tyle było) innych – nie jest tego nasze miasto warte?

  11. jkammer

    @tomeks
    Gwoli sprostowania:
    1. Żadna uwaga, nawet najbardziej bezsensowna, złożona w terminie, do projektu planu nie trafia do kosza. Do każdej podchodzi się z powagą.
    2. „Pyskówki” są, jednak w innej postaci – alarmistyczne lub populistyczne artykuły w mediach (vide obrona garaży w centrum, protest przeciwko budowie hotelu, obrona obskurnych pawilonów itp.), skargi do prokuratury, NIK-u, Wojewody, Posłów, Senatorów, Prezydenta RP, Rządu itp…
    3. Co za problem napisać e-maila do UM z prośba o przesłanie pdf-a z tekstem i rysunkiem? 🙂

  12. @ jkammer

    tylko w kwestii pkt. 3 – było od razu napisać, że jest taka możliwość i temat zamknięty. Ale to powinno być jakoś ogólnie wiadome.

  13. jkammer

    @tomeks

    I jest wiadomo.
    Szczegóły, choćby pod linkiem:
    http://www.bip.koszalin.pl/?c=105

  14. Omacku

    No proszę, zamiast bloga zrobiło się kolejne forum „koszalineo24.info” 😉

    Nie jest problemem napisanie maila do UM z prośba o przesłanie pdf-a z tekstem i rysunkiem. Zakładam, że nie otrzymamy w zamian odpowiedzi: „Nie prześlemy tego pdf-a, bo większa część naszego społeczeństwa nie rozumie czytanego tekstu np. projektu planu miejscowego”. Skoro jednak poprzez internet istnieje możliwość zajrzenia do projektu planu miejscowego BEZ obowiązkowej domowej wizyty architekta, który nam wszystko łopatologicznie wytłumaczy, to nadal niewywieszenie tego w postaci ogólnodostępnego linka jest niczym innym jak ograniczaniem dostępności, tym bardziej bezsensownym, że do obejścia.
    Czy tam w Ratuszu rzeczywiście obawiacie się po opublikowaniu w internecie najazdu świrów i oszołomów zarzucających Was (przecież w tym wypadku nieanonimowo) lawiną bezsensownych uwag?

  15. @jkammer

    Tu zasadna jest uwaga Omacku – skoro tak czy siak można dostać to wersji elektronicznej, to wysyłanie tego w takiej formie (emaile, prośby, wnioski itp. biurokratyczne pierdoły) zajmuje tylko czas. A przecież i tak dostaje się tylko pdfa. Bez wyjaśnień co, gdzie i jak należy odczytywać.

  16. Omacku

    Może między Urzędnikiem a tzw. zwykłym Szarakiem-Polakiem powinien być jakiś tłumacz albo pośrednik? Np. autor tego bloga, który informacje niepublikowane w BIP otrzymywałby mailem na swój wniosek i następnie upubliczniał w sieci bez stresu, że zostanie zarzucony „sporą liczbą bezprzedmiotowych uwag wnoszonych do tychże planów” oraz (co gorsza) „takimiż to licznymi opinie na forach internetowych”…
    >:-]=

    @tomeks: Pozdrawiam 🙂

  17. Proponujesz, by Szanowny JJ pełnił rolę ludzkiego odpowiednika firewalla? No nie wiem czy się zgodzi 😉

    Odpozdrawiam oczywiście 🙂

  18. Omacku

    A dlaczegóż by nie? JJ już teraz prowadzi szeroko pojętą działalność informacyjno-edukacyjną (wrzuca tutaj różne związane z Koszalinem linki), jest już osobą dość znaną w niektórych kręgach, a ten blog z czasem może stać się ważnym i opiniotwórczym medium, od lektury którego będą zaczynać dzień wszyscy decydenci, zasypiający się i budzący z myślą: „Co też dziś u koszalineo?” 😉

  19. Ja bym sobie oczywiście życzył jak najbardziej, aby koszalineo stało się najbardziej opiniotwórczym blogiem w Koszalinie. Wszystko zależy jednak od JJ – może stworzy dział „co dziś uknuł UM” 😉

  20. Omacku

    I tu jest pora na działanie JJ: wystarczy wysłać do UM wniosek o udzielenie informacji publicznej i czekać na reakcję, którą będzie do wyboru:

    1. Brak odpowiedzi (bardzo prawdopodobne)

    2. Odpowiedź: „Po rozpatrzeniu wniosku ob. JJ ODMAWIAM przekazania wym. we wniosku planu miejscowego w formie pdf-u z tekstem i rysunkiem, gdyż zachodzi uzasadnione podejrzenie, że w/w materiał zostanie opublikowany w internecie, co stanowić może zagrożenie dla prawidłowej pracy Urzędu Miasta (mało prawdopodobne, ale jednak)

    3. Wnioskowane informacje zostaną przesłane pod warunkiem uiszczenia przez wnioskodawcę opłaty „zgodnie z art. 15 ustawy o dostępie do informacji publicznej”, o czym mówi zastrzeżenie na stronie formularza wniosku (prawdopodobne).

    4. JJ po prostu dostanie na pocztę pdf (bardzo mało prawdopodobne).

    Jeżeli JJ odżałuje parę złotych (w tym swój prywatny czas) dla dobra ogółu, (który to ogół zresztą i tak tego nie doceni) i opublikuje w swoim blogu bądź na forum owe informacje publiczne, to ciekawe, czy faktycznie spełnią się koszmary jkammera i urząd zostanie zarzucony lawiną bzdurnych uwag (mało prawdopodobne).

    Takie uwagi w jakiejś minimalnej liczbie mogą pojawić się na forum, ale tam przecież Urząd nie musi na nie reagować :p

  21. No to zgodnie z pkt. 3 można zrobić zbiórkę, będziemy finansować publikowanie informacji UM na prywatnej stronie JJ. Kuriozum, ale czy sprawa nie jest tego warta? Grupa Monty Pythona nie takie miała pomysły, a dziś są klasykami 😉

  22. Endriu

    No właśnie. CHciałbym, żeby przy Amfiteatrze postawiono „parkingi” dla rowerów, jakie są rozsiane po całym mieście. Musiałem swojego jednoślada mocować do byle barierki, a przecież nie o to chodzi 😦 Gdzie mam to zgłosić – do ZDM, CK105, UM?

  23. Omacku

    Zaczęło się: na razie zgłosiłeś to do Rzecznika Interesu Publicznegow Koszalinie – JJ 😉

  24. Endriu

    Rzecznik Interesu Publicznego – w skrócie RIP 😉

  25. JJ

    Odpowiadam:
    – o promocji korzystania z instrumentu dostępu do informacji publicznej kiedyś pisałem https://koszalineo.wordpress.com/2009/02/13/podziel-sie-i-dzialaj/ Tam też podzieliłem się swoimi uprawdopodobnionymi wątpliwościami, do których dodam, że ustawa regulująca tę kwestię w paru miejscach pozostaje martwa (organy publiczne jawnie odmawiają dostępu do danych, mimo, że taki brak działania „podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.”). Informacją publiczną jest również BIP (który na bieżąco monitoruję) i tzw. trybuna obywatelska z sesji Rady Miasta (której się przysłuchuję w miarę możliwości). Jeśli jednak jest zapotrzebowanie na szerszy dostęp do dokumentacji urzędowej, to mogę spróbować wziąć na barki ciężar jej upowszechniania, choć taką możliwość ma każdy z nas, Wy także 🙂

    @Endriu
    Bramki rowerowe są koło stolików szachowych.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s