Demokracja demokracją, ale…

… racja musi być po naszej stronie!

Dzień przyniósł kontrowersyjną informacje, wedle której, na dzisiejszej sesji Rady Miasta będzie rozpatrywany, już drugi raz, wniosek o zmianę nazwy ulicy Gwardii Ludowej na Rotmistrza Witolda Pileckiego.

Według jakich kryteriów powinno się nadawać nazwy dla ulic, placów, parków czy rond? Czy powinny to być nazwy powiedzmy geograficzno-roślinno-przymiotnikowe, które nie budzą większych emocji (typu os. Unii Europejskiej z ulicami Austriacką, Francuską… etc., os. Bukowego z ulicami Pomorską, Małopolską… etc.,  Rokosowa z ul. Jabłoniową, Mahoniową, Azaliową), a może w stylu „wylotówek”, tj. Gnieźnieńska, Morska, Na Jamno, czy też personalno-upamiętniająco-politycznym (W. Spasowskiego, P. Nerudy, O. Lange, L. Szenwalda, L. Waryńskiego, H. Sawickiej, F. Zubrzyckiego, H. Jagoszewskiego, BoWiD, P. Picassa; //  ks. Popiełuszki,   Rondo Solidarności, św. Wojciecha, kard. S. Wyszyńskiego), albo wreszcie trochę odjechane ( ul. Kacza, Indycza, Księżycowa, Kubusia Puchatka, Mściwoja, Bożydara )? Czy powinny to być nazwy ogólnie (tzn. na świecie, czy w całej Polsce) uznane, czy może uniwersalne – o charakterze lokalnym – bądź stricte, bądź ewentualnie pobieżnie, ale związany z miastem? Co z takimi postaciami jak Lech Żyła (wieloletniego dyrektora liceum im. Dubois), czy bp Ignacy Jeż? Czy uzasadnione jest nadawanie obiektom nazwisk ludzi, którzy jeszcze ciągle żyją lub przed terminem 5 lat od ich śmierci (że przypomnę chorobliwe wręcz nazywanie wszystkiego co się nie rusza imieniem JP2 – jeszcze w latach 90. nasi kochani radni uhonorowali dawniejszą ul. Związku Walki Młodych;  podobno papież – Polak się temu sprzeciwiał, ale działań zmieniających słowo w czyn nie zauważyłem, odczuwałem wówczas tylko milczącą aprobatę Kościoła)? Dlaczego wreszcie stosowne wytyczne w sprawie nazewnictwa uchwalono dopiero 15 marca 2007r.  (bo to chyba nie jest uchwała zmieniająca poprzednią uchwałę)?

Komu i dlaczego nie są to zwykli mieszkańcy, zależy na tego typu modyfikacjach? Przecież to naród (tu: społeczność lokalna) jest suwerenem dla wybranych przez siebie polityków, którzy mają reprezentować  interesy większości z nas, a nie swoje przekonania ideologiczne. Czemu nie przeprowadzono jednorazowej dekomunizacji tuż po zmianie ustroju, tylko ciągnie się to za nami od blisko dwudziestu lat, a końca nie widać? Komu służy to przeciąganie? Co z patronem I LO – Stanisławem Dubois? Kto zagwarantuje, że za parę lat nie zmieni się przy władzy orientacja polityczna, a wraz z nią „jedynie słuszne” widzenie rzeczywistości? A może powinniśmy, wzorem amerykańskich miast (jak to jest w filmach prod. USA) stosować wyłącznie numerację ulic – „mieszkam na 5. alei, 7. przecznica, blok nr3”?

Ile procent osób wie kim był dany patron ulicy czy placu? Przyznam się, że zaczynając opracowywać ten wpis wiedziałem co nieco o około połowie z nich (czyt. o połowie wiedziałem tyle, że mają w mieście swoją ulicę). Smutne, ale prawdziwe. Mówię to ja – samozwańczy pasjonat Koszalina, jakież więc pojęcie na ten temat mogą mieć „szarzy” mieszkańcy?  Oczywiście teraz wiem o wiele więcej i bardzo dobrze.

Ważnym argumentem jest ten ekonomiczny. Wymiana dokumentów, danych w licznych instytucjach, stanie w kolejkach, niepotrzebne marnowanie czasu – nikt tego nie lubi.  Zwolennicy zmian mówią: „Kasa nie jest ważniejsza niż własna tożsamość i prawda historyczna.” – jest to zarazem prawda i nieprawda, a przy tym niedoprecyzowana. Pytam się – co to jest własna tożsamość? Czy tyczy się ona indywidualnego poczucia jednostki, czy ma stanowić wyraz jedności myślenia narodu (społeczności)? Większość koszalinian się sprzeciwia zmianom, więc… Prawda historyczna – czy mamy udawać, że nie było PRLu? Ile jest historii – tylu ilu Polaków? Czemu zmian koniecznych i dodatkowych się nie łączy w miejscach stycznych np. zmiana nazw ulic, przy obowiązkowej wymianie dowodów osobistych na nowego typu (całe szczęście, że ta najbliższa, planowana na 2011r., wprowadzająca m.in dane biometryczne, będzie wprowadzana sukcesywnie)? Gdzie jest granica między pieniędzmi, a etyką? Ciekawe jest też to, że tak jednoznaczne sądy wydają osoby („pampersy PiSu” – wg określenia radnego W. Grzesika), które żyją na garnuszku rodziców (tj. uczęszczają do gimnazjum/liceum) i mówią o pieniądzach albo publicznych (wszystkich nas, czyli nikogo), albo osób postronnych, a nie ich samych…

Jeszcze a propos pieniędzy. Niedawno, z powodu dewastacji i dezaktualizacji,  wymieniono w całym mieście tablice z mapami miasta, aby zminimalizować koszty zdecydowano umieścić na nich CH Forum Koszalin… które jeszcze nie zostało oddane do użytku

Czy para pójdzie w gwizdek i całą operację trzeba będzie powtarzać na nowo, dosłownie tydzień po?

O co tak naprawdę chodzi? O promocję W. Pileckiego, czy dewaluacje osób i organizacji sprzecznych z linią partii? Niech za odpowiedź posłuży poniższy cytat z przewodniczącego młodzieżówki PiS w Koszalinie:

Ufamy, że jeżeli nie przejdzie ta uchwała, nie daj Boże, no to wtedy, jeśli powstanie jakaś nowa ulica, to będzie nosiła nazwę Witolda Pileckiego.

Łaskawcy dopiero teraz o tym pomyśleli. Nowych ulic powstaje w naszym mieście wiele i to od lat. Gdyby naprawdę chodziło o osobę rotmistrza, to już dawno miałby swoje „miejsce” w Koszalinie, a tak… Macie jakąś sensowną propozycję, czy chodzi tylko o robienie dymu medialnego? Zabawne jest też to, że ludzie, którzy wpierw słusznie wyśmiewali UE za to, że chce powtarzać przegrane referendum w Irlandii, aż do skutku, sami popierają ponowne rozpatrywanie wniosku o zmianę nazwy ul. Gwardii Ludowej. Cel (ale tylko nasz) uświęca środki?

IPN nie jest lepszy. W piśmie tyczącym się dokładnie tej samej sprawy,  adresowanym co prawda do przewodniczącego gminy Naborów, napisał piórem Janusza Kurtyki:

Utrzymywanie w Państwa gminie nazwy ulicy Gwardii Ludowej utrwala tezy propagandy politycznej z okresu prowadzonej w okresie PRL indoktrynacji społeczeństwa. Siłą rzeczy stanowi wyraz lekceważenia pamięci ofiar totalitaryzmów oraz braku szacunku dla dorobku walki Polaków o wolność obywatela i niezawisłość Państwa w XX wieku.

Hmmm. Czy dzisiejsze działania partii politycznych nie noszą znamion propagandy i indoktrynacji? Czy w Gwardii Ludowej nie walczyli i nie ginęli Polacy?

Ciekawym aspektem sprawy jest to, że nie znamy wszystkich nazw obecnych ulic, nie znamy także życiorysów wszystkich „opiekunów”, to bardzo wiele osób zna te średniowieczne (Łaziebna, Rycerska, Małych Kielichów, Starostrzelnicza),

przedwojenne (np. Danziger Strasse, Husaren-Strasse i niechlubna Adolf Hitler Strasse), czy PRLowskie (Armii Czerwonej, A. Zawadzkiego, al. Trzydziestolecia).

O tym, że nie warto i nie powinno się wierzyć politykom, niech świadczą słowa M. Mikietyńskiego sprzed zaledwie pół roku:

W trakcie swojej kadencji nie zamierzam zmieniać nazw ulic.

A dziennikarzowi Głosu Koszalińskiego powiedział wczoraj:

To zmiana ważna i konieczna dla miasta . Obiecałem to świętej pamięci Jurkowi Grynkiewiczowi [zm. 10.06.2006r. – dop. wł], że doprowadzę do zmiany ulicy Gwardii Ludowej na ulicę Rotmistrza Witolda Pileckiego.

I doprowadził. Radni zmienili niewygodną nazwę (kliknij i zobacz, jak zagłosowali poszczególni radni), która zniknie już 1 sierpnia br. z tablic

Cóż więcej powiedzieć, kiedy reszta jest milczeniem?

PS Postaram się pisać w przyszłości krótsze wpisy, wiem, że tak długa pisanina bardzo nudzi. Mea culpa, ale nie mogłem się powstrzymać.

Advertisements

Dodaj komentarz

Filed under Dyskusyjne, Polityka, Społeczeństwo/ludzie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s